Zanim Anakin Skywalker przywrócił równowagę mocy, na długo przed wprowadzeniem Zasady Dwóch - trwała Stara Republika, a to są jej legendy.


You are not connected. Please login or register

Dantooine - 2 dni po Traktacie Coruscant

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Dantooine - 2 dni po Traktacie Coruscant on Sro Kwi 20, 2016 6:32 pm

Admin


Admin
Enklawa Jedi na Dantooine

W centrum taktycznym panowało wielkie zamieszanie, istoty różnych ras biegały od panelu do panelu, wciąż coś mówiąc, wprowadzając kody, przekazując parametry. To był jeden z najczarniejszych dni w historii Republiki. Na Dantooine zorganizowano punkt zborny wojsk, ta rolnicza planeta w jednym momencie przerodziła się w największe skupisko statków w galaktyce. Wciąż przylatywały nowe wahadłowce dostarczając rannych żołnierzy oraz jedi. Zaledwie kilka godzin wcześniej dotarła tu wiadomość o tragicznym końcu Coruscant, rozbite siły Republiki musiały zorganizować punkt zborny by przegrupować siły, no i padło na Dantooine.
-Mistrzu Nathrak! Musimy zorganizować nowe lądowisko, na trzech obecnych nie mieszczą się zwykle wahadłowce, a przecież gdzieś trzeba ulokować sztab wraz z krążownikami! - tak to była prawda, Set'O Nathrak wiedział o tym dobrze i to na jego barkach spoczywało ogarnięcie całego tego bałaganu.
-Czwarta i Piąta Flota, niech nadsyłają rannych na współrzędne, które im zaraz wyślemy. Natychmiast wyślij tam medyków, to jest płaski kawał terenu, więc może pomieścić wiele statków - kobieta siedząca za komputerem kiwnęła i zaczęła przemawiać do comlinku. Po chwili do sali wbiegło dwóch jedi, byli cali osmolenie i ledwo żywi, ale widać mieli ważną wiadomość.
-Mistrzowie! - wykrzyknął jeden z nich.
-Tam na zewnątrz! Mamy ciało mistrza Kreina ! Zdołaliśmy zabrać je z akademii na Coruscant podczas ucieczki! - Nathrak zerwał się momentalnie i kilkoma susami pokonał odległość dzieląca go od drzwi, wybiegł na zewnątrz zderzając się z kilkoma żołnierzami, po czym w końcu dostrzegł... nosze repulsorowe, a na nich spoczywające ciało białowłosego mistrza jedi. Wokoło noszy skupionych było kilku jedi medyków, widać próbowali jeszcze przywrócić swojego mentora do życia.
-Dość! - warknął Narhrak, a medycy momentalnie ustąpili. Blada skóra Kreina świadczyła o tym, iż minął już jakiś czas od jego śmierci.
-Dziś... jeszcze dziś... urządzimy mistrzowi Kreinowi należyty pogrzeb... pogrzeb bohatera – zakomunikował, po czym mocą uniósł nosze.
-Zrobić mi miejsce! - wszyscy usłuchali.




Krążownik gwiezdny "Odkupienie"

Admirał Cho Steilth pocierał dłońmi skronie. Właśnie wyskoczyli z nadprzestrzeni, a przed nimi rozciągał się widok rolniczej planety Dantooine. Prócz ich okrętu były tu całe masy innych, gdzieniegdzie nawet dało się zauważyć całe floty..... Ósma... Dziesiąta, nawet Jedenasta. Wszystkie tutaj były. Z zadumy wybudził go głos jednego z podwładnych.
-Sir, podano współrzędne. Mamy się kierować na dużą polanę, 10 km od akademii. Zorganizowano tam nowy punkt zborny i wysłano medyków.
-Kontynuuj podejście - odpowiedział niedbale Cho i kiwnął dłonią od niechcenia. Bolało go co innego, kilka minut wcześniej otrzymał wiadomość. Admirał Kla'Shola, poświęcając całą flotę, wykonała samobójczy atak na wrogie siły... oczywiście zginęli wszyscy... członkowie załogi republikańskich okrętów jak i imperialnych. Cóż za poświęcenie, dała wszystkim tutaj obecnym czas na ewakuację. Imperium skupi się teraz na szukaniu ocalałych i czyszczeniu kosmicznego złomu... nie mniej stracili jednego z najlepszych dowódców flot, i to bolało.
-Procedura podejścia rozpoczęta, sir, czy są jakieś inne rozkazy? - Kalamarianin spojrzał na swojego adiutanta i odpowiedział.
-Tak... idź się prześpij - stwierdził stanowczo admirał, a sam wstał i podążył na mostek. Trzeba było ogarnąć ten chaos, inaczej nigdy z niego nie wyjdą.
-Włączyć stateczniki, otworzyć komory oporowe... podchodzimy do lądowania.






Powierzchnia Dantooine, Sztab


Generał Korrin Duvan grzmotnął pięścią w stół z transpastali, a jego srebrna zbroja połyskiwała mimo zabrudzeń i licznych śladów krwi.
-Bzdura! Ktoś był zbyt nieostrożny! Jak to sobie wyobrażacie? Czy można tak łatwo zmylić największe umysły Republiki? Coruscant pozostawione na pastwę losu! Kto na to przystał!? Pytam! KTO!? - emocje emanowały od niego niczym gniew wprost od sitha, taki już był.
-Generale, proszę się opanować, prowadzimy już śledztwo w tej sprawie, ale to nie jest takie proste. Nie mamy żadnych poszlak. Ktoś wciągnął nas w grę, a my tę grę przegraliśmy.
-Stratę Coruscant nazywasz przegraną rozgrywką? Ty chyba oszalałeś, Gavin! - Gavin, mężczyzna noszący to imię pełnił funkcję Szefa wywiadu Republiki. Był to stosunkowo młody człowiek o miły przysposobieniu i ostrych rysach twarzy, a na dodatek kilka godzin wcześniej wymknął się z rąk śmierci.
-Rozumiem twój niepokój, ale nie powinniśmy działać pochopnie, tu trzeba spokoju i rozważań - Duvan kiwnął głową i opadł na krzesło, głos zabrał Mistrz Jedi Rean Elver.
-Sithowie... oszukali nas... to są ich techniki, byliśmy zbyt ślepi pewni tego że oni już nie wrócą... tymczasem każdy widzi co się stało, to wielka tragedia - wszyscy zaczęli szeptać, starsi i młodsi stopniem debatowali teraz nad tym, co zostało powiedziane.
-Zatem, co powinniśmy zrobić!? - zapytał w końcu Duvan
-To proste... zaatakować w samo serce imperium.





Powyższy tekst jest chroniony prawami autorskimi

Zobacz profil autora http://legends.forumpolish.com

Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach